Coś dla podróżnika

Coś dla podróżnika

OD AUTORA: Manekin ubraniowy ubrany w mapę. Można to potraktować jako mapę kobiecego ciała. Mapa jest nieco skomplikowana i niezbyt spójna jak każda kobieta. Każdy fragment wart głębszego poznania 🙂

OD KURATORA:

Ciało jest mapą, polem walki, pamiętnikiem, jest stricte polityczne i osobiste, intymne. To mięso i świątynia. Nie wiadomo co. Tajemnica. Jako przedmiot, podmiot sztuki XX i XXI wieku, ciało przeszło wiele eksperymentów, bólu, walki, ekstazy, a nawet przekształceń i transformacji. Oczywistym jest dla nas, że ciało zawsze było i pozostanie dla nas zagadką. Ciekawe jest też to, że równie tajemnicze jak ciało zdają się być jego wizerunki, „odtworzenia”, fragmenty, a nawet same tylko do niego „przypisy”. Fascynujące są przecież wszystkie te szkice, obrazy, rzeźby, a co dopiero lalki, figury woskowe, manekiny!

„Coś dla podróżnika” to papierowe popiersie bez głowy, przypominające sklepowego albo krawieckiego manekina, całe pokryte mapą, a raczej fragmentami wielu map nałożonymi na siebie, posklejanymi ze sobą w technice kolażu. To idealny, w nieco pomniejszonej skali, fragment najbardziej fetyszyzowanych przez kulturę zachodu części ciała kobiety – piersi i brzucha. Tytuł ma w tym kontekście wydźwięk erotyczny, co podkreśla użycie rodzaju męskiego i kobiecej formy, do której się odnosi. Podróżnik, niegdyś odkrywca, kosmopolita, poszukiwacz skarbów, to dziś przede wszystkim konsument, klient w biurze podroży poszukujący rozrywki i nowych doznań. Autorka pokazuje kobiece ciało jako idealnie przygotowany do konsumpcji obszar, w dodatku wręcz jako taki stworzony, z samej swojej natury, pierwotnego zamysłu przeznaczony do wystawiania na widok i niejako „oddania się”. Ale czy na pewno? Fragmentaryczny charakter mapy, cała ta gmatwanina linii i kolorów, oddzielnych, nieograniczonych rejonów, to na pewno nie mapa pozwalająca na szybkie wakacje, to raczej przestrzenne zatracenia, bez początku i końca, bez ciągłości, nie dające poczucia pewności ani możliwości powrotu, to mapa i skóra przynależna i znana tylko właścicielce. Autorka zdaje się odwoływać do stereotypowo postrzeganej natury kobiecej jako nieodgadnionej i niespójnej, czasem histerycznej, ale niestereotypowo zdaje się widzieć w tym siłę i zasadę, chociażby podszyte koniecznością. To zwodnicza mapa-szyfr. Mapa, która jest jednocześnie terenem i skórą, która chroni i która nie jest na sprzedaż. Pomniejszona skala popiersia czyni je czymś w rodzaju zgrabnego dekoru, bibelotu, który chciałoby się ze sobą zabrać, ale może to być również celowy zabieg „przeliczenia relacji”. Przenośnia. Może zmiana skali, rozbicie mapy na kawałki, symboliczne „odcięcie głowy” to rzeczywiste gesty oporu, próba uchwycenia tożsamości, jednostkowości i niepowtarzalności tam, gdzie jest ona wciąż na nowo tracona?

Magdalena Linkowska

Informacje
Autor:

Alabarbara

Ocena:
Oceń na 1/10Oceń na 2/10Oceń na 3/10Oceń na 4/10Oceń na 5/10Oceń na 6/10Oceń na 7/10Oceń na 8/10Oceń na 9/10Oceń na 10/10
(głosów: 2, średnia ocena: 8,50 z 10)
Loading...
Dodano:

23 marca 2017